efrow i prow

blogoprzewodnik rower demo    

Z  Warmii na Mazury

               

Długość trasy 41,5 kilometra. Trasa ta wiedzie poprzez Rezerwat Warmiński, dawne Imperium Łańskie, poprzez miejscowości Jełguń, Pluski Małe do najdalej wysuniętego na południe zakątka Warmii miejscowości Ząbie, dalej już poprzez mazurskie Kurki, Dąb, Natać Wielką do Nataci Małej. Na początku trochę historii w telegraficznym skrócie aby dowiedzieć się skąd pochodzi nazwa Warmia i słowo Mazury. Otóż Piotr z Duisburga w swojej czternastowiecznej kronice (jeszcze przed podbojem tych ziem przez Krzyżaków ) pisze, że region ten dzielił się na jedenaście historycznych krain: Pomezanię, Pogezanię, Sasinię, Warmię, Sambię, Galindię, Barcję, Natangię, Skalowię, Nadrowię, Sudowię. Niektóre z tych krain są państwu znane choćby z filmu "Krzyżacy". Jedna z legend mówi, że około X wieku umierający wódz pruski podzielił swoją krainę i obdarował nią swoje dzieci i nazwy pochodzą od jego potomków. I jedną zagadkę mamy rozwiązaną, chociaż obszar tamtej Warmii nie pokrywa się z późniejszą Warmią, jaką znamy. Na zdobytych przez Krzyżaków ziemiach pruskich, w roku 1243 legat papieski Wilhelm z Modeny utworzył trzy diecezje pruskie: warmińską, pomezańską i sambijską. Na mocy porozumienia z Zakonem biskup warmiński otrzymał trzecią część ziem diecezji w bezpośrednie władanie. Ta część nazwana Warmią, po pokoju toruńskim w 1466 roku weszła w skład państwa polskiego. Były to dawne zimie Warmów, Pogezan, Bartów i Natangów i taką Warmię kojarzymy dziś.

opis trasy Z Warmii na Mazury html m550ab8cc

                                    

Można by rzec, że do 1525 roku (Hołd Pruski) Warmia i pozostała część Prus stanowiły dwa oddzielne państwa. Użyłem tu słowa Prusy, a nie Mazury, bo nazwa ta jeszcze nie funkcjonowała. Zaczęła się pojawiać na przełomie XVIII i XIX wieku. W połowie XIX wieku Mazurami nazywano ludność zamieszkującą Mazowsze. W Prusach Wschodnich przyjęto tę nazwę dla wschodnich i południowych powiatów prowincji, w których liczebną przewagę miała ludność polska. Ludność tą określano jako polskie Prusaki lub pruskie Polaki. W przewodnikach polskich z końca XIX wieku funkcjonowała nazwa określająca dzisiejsze Mazury jako Mazowsze Pruskie. Po drugiej stronie granicy coraz częściej używano nazwy Masuren. Tak więc Mazury to powiaty węgorzewski, gołdapski, olecki, giżycki, piski, mrągowski, nidzicki, działdowski, ostródzki.

opis trasy Z Warmii na Mazury html 3c8845dd

Według szacunków Boockmanna, na terytorium Prus wraz z ziemią chełmińską przed podbojem tych ziem przez Zakon żyło około 220 tysięcy ludzi. W zdecydowanej większości Prusowie. Po podboju ziemie te wyludniły się i po zasiedleniu pruska kultura zaczęła bezpowrotnie zanikać. W XVII w. zanikł język pruski (który nigdy nie wykształcił się w postaci pisanej). Z grupy języków wschodniobałtyjskich do dzisiaj przetrwał między innymi język litewski, tak więc możemy domniemać, że w jakiejś części język pruski był do niego podobny. Tereny Warmii i Mazur zasiedlano przede wszystkim ludnością z Mazowsza a także z głębi Niemiec. Po drugiej wojnie światowej trafiła tu ludność ukraińska z akcji "Wisła". Jeśli zapytacie, to ile na Warmii i Mazurach jest Warmiaków i Mazurów (tzn. takich, którzy mieszkają tu przynajmniej od trzech pokoleń) to jest ich mniej niż 1%. Po wojnie ludność miejscowa była szykanowana i wszystkim przypisywano pochodzenie niemieckie. Część tych ludzi wyjechała nie mogąc pogodzić się z nową rzeczywistością, a części "umożliwiono" wyjazd. Niemcy do dzisiaj sobie z nas żartują, że Wy macie nasze Mazury i Warmię, a my mamy Waszych Mazurów i Warmiaków. Do celów turystycznych niech ten rys historyczny (oczywiście bardzo uproszczony i niekompletny) nam wystarczy. Rowery czekają.

Trasa o wysokich walorach krajobrazowych. Las na naszych terenach to codzienność, ale jeśli dodamy do tego urozmaiconą rzeźbę terenu, liczne zbiorniki wodne i ślady dawnej cywilizacji to możemy się poczuć jakbyśmy odkrywali w Andach Machu Picchu. Żyli tu ludzie we wsiach, po których zostało teraz tylko wspomnienie i nieliczne pamiątki pokryte warstwą mchu. Ludzie wydarli te ziemie lasom, a te się o nią upomniały. Spróbujemy niektóre te pamiątki zlokalizować i może wyobraźnia pomoże nam chociaż przez chwile poczuć się jak przed wiekami. Nieprzypadkowo wspominam Andy, bo miejscowość na początku trasy jest jak najbardziej górska, zwana przez niektórych perełką wsi warmińskich. Wieś (jak opisuje ksiądz Barczewski w "Geografii polskiej Warmii" z 1918r.) założona w 1374 w polu zu den Reussen zwanem, przez polaków nazywana Muchorowem. Dawniej był to znaczący ośrodek można powiedzieć przemysłowy.

opis trasy Z Warmii na Mazury html dc1e572

                                              

Działało tu kilka tartaków, młynów napędzanych energią wody z Łyny. Łyną spławiano drewno z jeziora Łańskiego, Jełguńskiego i Kielarskiego aż do lat 30 XX wieku.

opis trasy Z Warmii na Mazury html 6aa78d37

Rzeka 5 km w górę ma charakter górski i nadaje się na spływy kajakowe. W roku 1529 wspomina się tu o działającej hucie żelaza. Wycieczką zaczniemy od placu przy Łynie. Dojazd od strony Olsztyna przez most, następnie w prawo wzdłuż rzeki. Ale zanim zaczniemy trzeba odwiedzić ptaka. Nie pytajcie mnie jaki to ptak, czyj jest ten ptak ale można go odwiedzić z dziećmi. W tym celu cofamy się przed most, jedziemy pod górę wzdłuż rzeki by po chwili skręcić w tył na prawo. Ten krótki rajd po wsi pozwoli nam przenieść się 100 lat wstecz i nie trzeba tu za bardzo odwoływać się do wyobraźni. Gdyby jeszcze spotkać jakiś konny wóz to już byłaby pełnia szczęścia. Domy, które mijamy prawie nietknięte cywilizacją. Można by rzec idealne plenery do filmów. My tu gadu gadu a ptak czeka. Spotkamy go prawej stronie drogi, gdy pożegnamy już zabytkową zabudowę.

opis trasy Z Warmii na Mazury html m2ce90ec0

               Pozdrawiamy go serdecznie od całej wycieczki i jedziemy dalej prosto. Może między nowo wybudowanymi domami (po prawej stronie) uda nam się ujrzeć kawałek pięknej panoramy okolic, bo akurat znajdujemy się na najwyżej położonej ulicy we wsi. Przy pierwszej okazji skręcamy w dół w prawo i powracamy na nasz początek trasy. Zakładamy, że odwiedzimy : Leśniczówkę Sójka (ruiny), domek myśliwski w Imperium Łańskim (już teraz również ruiny), wieś Jełguń (wsi tej nie ma) następnie przemieścimy się na czerwony oznakowany szlak rowerowy po zachodnim brzegu jeziora Łańsk, gdzie odwiedzimy wieś Pluski Małe (wsi tej nie ma) i dojedziemy do miejscowości Ząbie (tu niespodzianka, ta wieś istnieje) i tu opuścimy Warmię. Dalej marszruta to Kurki , Dąb, Natać Wielka i siedziba wypożyczalni Natać Mała. Zerujemy liczniki przy rowerach, Wprowadzamy pod pozycję drugą współrzędne Leśniczówki Sójka N53039'59,79" E20030'38,09"(pod pozycją pierwszą jest wypożyczalnia i ją zostawiamy), pod pozycję trzecią współrzędne domku myśliwskiego N53039'24,06" E20032'11,47", pod pozycję czwartą cmentarz Jełguń (krzyż) N53038'59,07" E20031'57,04" i pod piątą Jełguń centrum wsi N53038'40,93" E20031'50,86". Wybieramy z zapisanych pozycji pozycję 2 (leśniczówka Sójka) i w drogę.

opis trasy Z Warmii na Mazury html 6e689094

    Strzałka na liczniku pokarze kierunek mniej więcej zgodny z kierunkiem drogi nr 9 i tam się kierujemy. Śpiewamy radośnie "O Warmio moja miła" (w końcu na Warmii jesteśmy) i nie patrzymy pod koła. Nie patrzymy pod koła i staramy się nie używać słów tych na k... i na ch... Tak w ogóle to może zejdźmy z roweru i te 100 metrów przejdźmy się. Piasku dużo jak na pustyni, bo pochodzi on z Iraku. Nasi żołnierze powracając z misji przywieźli go tam w plecakach i na złość nam właśnie tu go rozrzucili. Na zdjęciu, jeśli się dobrze wpatrzycie widać jeszcze ślady kopyt wielbłądów.                                     

          Po zagłębieniu się nieco w las na pierwszym rozwidleniu skręcamy w prawo.

opis trasy Z Warmii na Mazury html m693048c2

                Jest to droga niegdyś bardzo uczęszczana do miejscowości Jełguń. Tędy zwożono do Olsztyna między innymi wyroby szklane z tamtejszej huty. Droga ta w wielu miejscach ma brukowane podjazdy. To będzie dla nas wskazówka, że podążamy ważnym niegdyś traktem komunikacyjnym. Jeśli strzałka lokalizatora nie doprowadzi nas do leśniczówki Sójka, to ostatnia możliwość skrętu będzie z drogi brukowanej, która będzie odbijała w lewo. To na tym zakręcie odchodzi gruntowa droga w tył na prawo, w którą należy skręcić.

opis trasy Z Warmii na Mazury html m1a914857

Po chwili zwątpienia, po około 250 metrach powinniśmy wylądować w centrum polany, gdzie niegdyś była piękna leśniczówka. W tym miejscu już w XV wieku wzmiankowano o istnieniu młyna. Na pewno wyglądał on inaczej niż ten z pocztówki ale i tak jest na co popatrzeć.

 opis trasy Z Warmii na Mazury html 28207895

opis trasy Z Warmii na Mazury html m36f372db

Miejsce to jest ponoć jednym z nielicznych, gdzie nie dotarły wojska rosyjskie podczas I wojny światowej, gdzie był okupowany Olsztyn (przez całe kilkadziesiąt godzin), a w pobliżu sąsiedniej leśniczówki "Zazdrość" są mogiły pobitewne. Koło widoczne na zdjęciu napędzało młyn a także maszyny przyległego tartaku. W osadzie tej na początku dwudziestego wieku funkcjonowały dwie gospody (Rujnera i Gehrmanna)

opis trasy Z Warmii na Mazury html m494d820e

opis trasy Z Warmii na Mazury html med1b7aa

Dzisiaj tylko lekki wzgórek z gdzieniegdzie wystającymi cegłami został świadkiem wielu pięknych chwil Olsztyniaków, którzy tu w okresie międzywojennym przybywali na niedzielny wypoczynek przy dźwiękach koncertujących zespołów muzycznych. Jeszcze w pięćdziesiątych latach dwudziestego wieku istniały tu budynki. Wspomina o nich W. Ogrodziński w swojej książce "Piękna Nieznajoma".  W latach dziewięćdziesiątych była tu już jedynie stodoła, w której udało mi się przenocować przy okazji spływu kajakowego. Był też most, który na miejscu starego wybudowano przed rokiem 1930.   Jeszcze w latach 90 tych chodziłem po nim, choć stan jego już nie był najlepszy. Ale nie przeszkodziło to jakimś wandalom zrzucić z niego poczciwego maluszka. Chodzi o samochód (chociaż zaraz tam samochód...), którego to olsztyńscy harcerze z rzeki wydobyli.

opis trasy Z Warmii na Mazury html m5f830757

                              

Dziś po moście zostały tylko przyczółki.

 opis trasy Z Warmii na Mazury html 332fb70a

Najlepiej ze wszystkich obiektów zachowała się do dziś studnia. Zaśmiecona ale łatwo ją znaleźć i to ona wskazuje centrum starego podwórza.

opis trasy Z Warmii na Mazury html 3089a1e0

Z Sójki wyjeżdżamy na wschód do drogi Ruś - Jełguń. Przestawiamy lokalizator na domek myśliwski i podążamy na południe. Droga prowadzi zachodnią stroną jeziora Jełguń. My natomiast zanim ujrzymy jezioro (to będzie już za późno) musimy wybrać ścieżkę w lewo. Tu z pomocą przychodzi lokalizator. Jeśli on nie pomoże to mapa, bo jest tu gdzie się pogubić. W miejscu domku myśliwskiego są obecnie ruiny. Za czasów świetności wyglądał imponująco. Poniżej zdjęcia z lat dziewięćdziesiątych i obecnie (pierwsze zdjęcie pochodzi z internetu).

 opis trasy Z Warmii na Mazury html m28f65ecb

opis trasy Z Warmii na Mazury html m1f43e87b

Budowniczym tego domu był młody żołnierz "z cywila" technik budownictwa, którego ówczesny komendant Kazimierz Doskoczyński ściągnął do Łańska niedługo po przysiędze. W późniejszym czasie dom zwany był Breżniewówką i służył biesiadowaniu po polowaniach bez osób delikatnie mówiąc postronnych. Znajdujemy się w centrum dawnego Imperium Łańskiego, które zaczęło rozbydowywać się w roku 1952. Rozbudowę zaczęto od wysiedlania leśnych osad. Niektóre z nich zwiedzimy. Władza komendanta na terenie Imerium Łańskiego była absolutna, a poza nim... no cóż mówiło się, że w województwie olsztyńskim jest dwóch wojewodów. Który ważniejszy? Dość powiedzieć, że Olsztyn na południe od kapliczki na Jarotach (obecnie jest ona tylko dodatkiem do kościoła czy też kościół jest jej dodatkiem) nie mógł się rozbudowywać. Temat imperium jest tak szeroki, że nie sposób choćby zwięźle przedstawić najciekawsze wątki. Zainteresowanych odsyłam do licznych stron internetowych a przede wszystkim do książki Wiesława Białkowskiego "Łańsk bez kurtyny". Ze wzgórza zgliszczy na zachód słabo widoczne jezioro Oczko. Ustawiamy lokalizator na Jełguń krzyż i udajemy się z górki w kierunku wschodnim. Po przejechaniu 100 metrów po prawej stronie 20m od drogi ruiny budynku dla obstawy.

opis trasy Z Warmii na Mazury html 2dda0c45

Wracamy na ścieżkę, by po chwili trafić na dróżkę asfaltową prowadzącą łukiem na południe. Od tej pory będziemy trzymać się tych ścieżek. Po chwili skrzyżowanie. Jedziemy w drugą ścieżkę w prawo (asfaltowa). Znak rozpoznawczy skrzyżowania to trzy drzewa jakoby na wysepce skrzyżowania i po lewej niewielkie oczko wodne z przepustem.

 opis trasy Z Warmii na Mazury html 44d78426

Po przejechaniu około 1,3 km zjeżdzamy na chwilę w dróżkę w prawo tak jak wskazuje lokalizator. Jest to skrzyżowanie z gruntową drogą do Nowej Wsi. Na prawo odbija wąska ścieżka do krzyża- około 150 metrów.

opis trasy Z Warmii na Mazury html 75953720

opis trasy Z Warmii na Mazury html 59c01708   opis trasy Z Warmii na Mazury html 25dec479

  

Za krzyżem mało widoczne ślady cmentarza.

 opis trasy Z Warmii na Mazury html 325648a8

W miejscowości tej zmarł kapral o pseudonimie "Mercedes" z 4 szwadronu Wileńskiej Brygady AK. Szwadron ten dowodzony przez porucznika "Lufę" był ścigany przez WUBP. W dniu 28 października 1946 roku oddział ten urządził zasadzkę na ścigających ich funkcjonariuszy MO i ORMO między miejscowością Piduń i Rekownica. W akcji tej ranny w nogę dowódca grupy rzucił granat w kierunku zbliżających się żołnierzy 4 szwadronu. Odłamek ranił ciężko „Mercedesa”. Po akcji wycofano się do leśniczówki Omulew, gdzie próbowano ściągnąć lekarza do rannego, a następnie do Jełgunia. Tak więc być może żołnierz ten spoczywa na tutejszym cmentarzu. Należy wspomnieć, że była to brygada pod dowództwem mjr Łupaszki i mamy w naszych okolicach pomniki (Dłużek, Kot) poświęcone potyczkom z 1946 roku. Przy czym te pomniki wcale nie są postawione na cześć żołnierzy AK. Wracamy na dróżkę asfaltową. Przestawiamy lokalizator na centrum Jełgunia i dalej w drogę, chociaż do wsi już trudno pomylić drogę. Po około 200 metrach odnajdujemy ślady wsi Jełguń, która rozciąga się na południu jeziora o tej samej nazwie. W dokumentach wizytacyjnych parafii Butryny, Jełguń wymieniany jest w roku 1798 r. Żyło tam wówczas 73 dzieci i 66 osób powyżej 16 roku życia. Zabłądzić nie ma gdzie, ale można nie zauważyć przemysłowej części osady. Obecnie w tej części jest duża polana na wzniesieniu. W czasie swojej świetności funkcjonowała tu huta szkła do 1876 roku, w której były trzy piece. Jeden do wypalania szkła okiennego i dwa do produkcji galanterii szklanej. Co dwa tygodnie wywożono wyroby do Elbląga drogą przez Olsztyn (wzdłuż zachodniego brzegu jeziora). Oprócz huty była tu warzelnia potasu. Rozważano budowę kościoła, który ostatecznie wybudowano w Nowej Wsi. Działała tu słynna na całą okolicę gospoda.

 opis trasy Z Warmii na Mazury html m355d0f38

W roku 1930 zburzono starą gospodę i postawiono nową, murowaną. Również mniej więcej w tych latach zaprzestano spławu drewna. Nowe czasy nie były pomyślne dla osady. Coraz bardziej masowa dostępność towarów spowodowała upadek miejscowego przemysłu i powolne wyludnienie. w 1913 roku żyło tu już tylko 15 osób. W latach 70 tych stał jeszcze murowany dom. W latach 90 tych pamiętam na wzgórzu samotną stodołę. A teraz? Teraz trzeba użyć wyobraźni.                             

Wracamy na ścieżkę asfaltową i kierujemy się na zachód. Po przejechaniu 1,9 km wjeżdżamy na kolejną asfaltową ścieżkę i jedziemy w prawo by po 0,5 km trafić na minielektrownię wodną. Znajduje się ona w miejscu, gdzie Łyna wypływa z jeziora Ustrych. Wcześniej znajdowała się tu śluza do spławiania drewna. Chociaż nigdzie nie znalazłem potwierdzenia to ukształtowanie terenu (duży spadek na odcinku Ustrych - Ruś) wskazuje, że grobla, w której jest śluza została usypana sztucznie, poziom wody w jeziorze Ustrych został ewidentnie podniesiony. Niektórzy twierdzą wręcz, że śluzę wybudowano w miejscu starego młyna. Podniesienie lustra wody w jeziorze wydaje się dla nas czymś abstrakcyjnym, ale kilka wieków wcześniej zrobiono to na bardzo wielu jeziorach łącznie z Mamrami i Śniardwami. Wracając do naszej rzeki, to też niewiele osób wie , że na Warmii i Mazurach mamy kilka odcinków rzek o charakterze górskim i jednym z nich jest właśnie ten odcinek Łyny do Rusi, który tu Widzicie. Na ten odcinek nie ma mocnych (mówię tu o kajakarzach). Mi udało się go pokonać dopiero za trzecim podejściem. Pierwsze skończyło się, jak moi współtowarzysze spływu nasłuchali się opowieści o tym odcinku po przypłynięciu tu z Brzeźna Łyńskiego i wycofali się. Przy drugim podejściu rozpłatałem kajak tak, że go nie dało się posklejać i to już na pierwszym kilometrze.                                    

Ale my tu nie na kajaki przyjechaliśmy więc w drogę. Naszym celem będzie teraz przedostanie się na oznakowany czerwony szlak rowerowy po zachodniej stronie jeziora Łańskiego. Za śluzą (elektrownią) jedziemy pod górkę prosto. Za trzy kilometry droga się kończy. Dalej można jechać w prawo na Stawigudę lub w lewo do tyłu na Stary Ramuk. Jest to kierunek na główny obiekt dawnego Imperium Łańskiego i tam się kierujemy, by po 300 metrach skręcić w jedyną asfaltową ścieżkę w prawo. Ścieżka ta ma dokładnie 10 km. Po 600 metrach z prawej strony patrząc nieco do tyłu widzimy południowy kraniec jeziora Dłużek. Jednak ten widok często umyka wśród zieleni. Odległości teraz będę podawał od początku tej ścieżki. Po przejechaniu 1,2 km widzimy po raz pierwszy jezioro Łańskie a właściwie tylko jego niewielką zatoczkę. Mimo, że jest w lewo do niej zjazd to go sobie darujemy. Będziemy mieli jeszcze okazję zobaczyć to jezioro z innej malowniczej zatoczki. Jezioro Łańsk jest największym jeziorem na Warmii. Ma 1024ha. Chociaż z tymi hektarami to różnie bywa.  Bo jeśli jest susza to w lesie żyje dużo płochliwej zwierzyny, której nijak w środku sezonu turystycznego do sklepu iść i gasić pragnienie. Tak więc dożo z jeziora piją i wtedy te hektary się nie zgadzają. Grupa jezior Łańskie, Pluszne i Maróz tworzą tu niepowtarzalny mikroklimat, który objawia się na przykład największą sumą opadów w tym rejonie.                          Po 4,1 km mijamy szkółkę leśną, a po 5,2 km mijamy po prawej zjazd do Leśniczówki Pluski. Po 5,5 km docieramy do nieistniejącej wsi Pluski Małe (Klekotowo). Wioska ta podzieliła los Jełgunia i w 1952 roku została wysiedlona, na jej miejscu zasadzono las. W centrum stoi kapliczka i krzyż.      

Jest tam jeden z nielicznych w lasach łańskich parking.

opis trasy Z Warmii na Mazury html m5344b282

Za ogrodzeniem parkingu widzimy pierwsze ruiny zabudowań. Jeśli pójdziemy kilkanaście metrów dalej znajdziemy jamy po budynkach gospodarczych. Po drugiej stronie drogi również doszukamy się starych fundamentów i zdziczałych drzew owocowych. Pod nogami dużo potłuczonej cegły porośniętej już trawą. Najlepsza pora do takich poszukiwań to wczesna wiosna zanim zieleń nie obudzi się do życia i nie zamaskuje nam tych skarbów.

 opis trasy Z Warmii na Mazury html 626e487e

Kapliczkę, która tu widzimy odbudowano w latach 70-tych XX w. Na rozkaz komendanta z Łańska stara, została rozebrana na "potrzeby" ośrodka. Na skutek interwencji ludności i Kurii Biskupiej w Olsztynie, władze w Warszawie kazały kapliczkę odbudować. Skłoniły ją do tego kazania, w których księża krytykowali niszczenie miejsc kultu religijnego, jako przykład podając tę kapliczkę. Postawił ją murarz z sąsiedniej wsi, który na swoim podwórku ją zbudował, po czym rozebrał i pomurował ją tu. Oryginalna była podobno z cegły czerwonej jak większość warmińskich kapliczek.                

Ku czci wysiedlonych mieszkańców postawiono w centrum drewniany krzyż. Na zdjęciu widzimy drogę do Plusk, krzyż i nieco dalej wspomnianą kapliczkę.

opis trasy Z Warmii na Mazury html m48b0bbab

W tle za krzyżem dwa stare drzewa, które niejedno mogłyby nam o wsi opowiedzieć. Jeśli się uda nam z nimi dogadać, to... to znaczy, że za mocną herbatę przygotowaliśmy w termosie na tą wycieczkę. W pobliżu w lesie w stronę Rybaków jest gdzieś symboliczny grób lotnika i pracownika leśnictwa, którzy zginęli tu tragicznie w wypadku lotniczym. Podobno nad Imperium Łańskim był zakaz lotów. Nawet w celach sanitarnych. Z rozmowy z jednym z pilotów z aeroklubu olsztyńskiego wiem też, że każdy lokalny pilot stawiał sobie za punkt honoru, aby tamtędy przelecieć.

opis trasy Z Warmii na Mazury html 72be84c9

Jadąc dalej na południe na 6,7 km mijamy skrzyżowanie w lewo na Rybaki i w prawo Pluski.              

Na 7,7 km z lewej widoczna zatoczka jeziora Łańkiego. Zbliżamy się do miejsca, gdzie jest najmniejsza odległość między jeziorem Łańskim i Plusznym.Warto w tym momencie zjechać z drogi asfaltowej w prawo i po 150 metrach zobaczymy niezwykle malowniczo położoną odnogę jeziora Plusznego. Widok niezapomniany. Gdy już po przeżyciach estetycznych dojdziemy do siebie to jedziemy chwilkę na południe i zanim skończy się zatoczka to odbijamy w lewo do drogi asfaltowej, przejeżdżamy ją i zjeżdżamy w dół do zatoki jeziora Łańskiego. Widzimy tu najszerszy fragment jeziora. Najkrótsza odległość między jeziorami w linii prostej to 600 metrów. Różnica położenia luster wody wynosi od 6,3 do nawet (według www.olsztynek.pl) 15,3 metrów. Ciekawe skąd takie różnice w XXI wieku. To jak wysoki jest obecnie Mount Everest? Na początku XX wieku rozważano możliwość przekopania się z jednego jeziora do drugiego i puszczenie rurami wody na turbinę przy jeziorze Łańskim. Pomysł nie jest nowy, bo na przykład w Rynie zrobili tak Krzyżacy puszczając po drodze wodę na koło młyńskie (przepust istnieje tam do dziś). Wracamy w górę na ścieżkę asfaltową. Owa ścieżka to fragment Gościńca Niborskiego (Nidzickiego). Trasa oznakowana z Nidzicy do Olsztyna jako czerwony szlak rowerowy. Poruszając się dalej na południe na 8,6 kilometrze mijamy drogę do Orzechowa. Orzechowo równierz podzieliło los tutejszych wiosek, ale miało więcej szczęścia, bo zachował się tam kościół (bardzo malowniczo położony), plebania i budynek nadleśnictwa. Jadąc dalej prosto na 10 kilometrze kończy się asfalt i mijamy drogę w lewo do OW Ząbie. My jedziemy prosto. Po lewej pojawiają się zabudowania letniskowe. Jeśli zobaczymy w oddali wioskę z lewej to skręcamy ku niej. Ta wioska to Ząbie. Najdalej wysunięta na południe część Warmii. Założona na początku XV wieku. Pierwsi osadnicy trudnili się bartnictwem. Nad jeziorem Ząbie ślady osadnictwa odkryto sprzed kilku tyś. lat. Liczne stanowiska archeologiczne były również w Jełguniu, a najliczniejsze ślady najstarszego osadnictwa między jeziorami Łańskim i Plusznem. We wsi oglądamy szkołę z 1905 roku (własność prywatna) i czytamy wiadomości na nowo postawionej tablicy informacyjnej, zwracając szczególną uwagę na granicę z mazurami.

opis trasy Z Warmii na Mazury html 8d926b8

Patrząc na południe widzimy następną wieś. Ale ona już na Mazurach. Na zdjęciu w oddali Kurki.

 opis trasy Z Warmii na Mazury html m280d735b

Wycofujemy się drogą,którą przyjechaliśmy. Próbujemy przywołać w pamięci mapkę z tablicy, aby stwierdzić, czy jeszcze jesteśmy na Warmii. Za wsią skręcamy w lewo i kierujemy się na Kurki. Tu sobie nucimy "Hej Mazury jak wy cudne" (jeśli mamy jeszcze siłę cokolwiek nucić). Drogą gruntową, później z płyt betonowych dojeżdżamy do drogi krajowej 58 i skręcamy w lewo. Mijamy most na rzece Łynie. Tu warto zwrócić uwagę na rzekę po prawej stronie mostu, bo akurat w tym miejscu do Łyny wpada najdłuższy jej dopływ w górnym odcinku rzeki. Ten dopływ to Marózka. Zazwyczaj długość rzeki mierzy się od jej najdłuższego cieku, to tu mamy wyjątek. Do źródeł cieku uznawanego za źródła Łyny jest około 13km, a Marózka, której początek mierzy się od jeziora Gardyny ma 43 km długości. Panuje przekonanie, że najładniejszą rzeką Warmii i Mazur jest Krutynia. Kto przepłynie Marózkę, górną Łynę czy górną Omulwię zmienia zdanie. Za mostem jest sklep i smażalnia oraz tablica informacyjna dla turystów i tu proponuję mały postój na zaznajomienie się z informacjami na tablicy i regenerację sił. Nazwa Kurki nie pochodzi od drobiu. Tu jest jak z anegdotą o chlebaku. Do czego służy chlebak? Jak sama nazwa wskazuje chlebak służy do noszenia granatów. Nazwa miejscowości odnosi się do puskiej bogini płodności i urodzaju "Kurke", którą uważano też za boginię życia. Miejscowość prawdopodobnie silnie związana z kultem religijnym starych Prusów. Świadczyć o tym może rónierz nazwa jeziora na zachód od Kurek, które mimo zmiany wielu nazw (miejscowości) na germańskie zachowało nazwę Święte. W Kurkach miał miejsce drobny epizod z życia Jana Pawła II. Otóż będąc na spływie kajakowym Marózką w sierpniu 1958 roku dotarła do niego informacja, że pilnie ma się stawić u prymasa Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Dopłynął do Kurek, gdzie złapał "okazję" i dostał się do Olsztynka, gdzie na dworcu spędził długie godziny oczekując na pociąg. W Warszawie okazało się, że otrzymał nominację na biskupa pomocniczego w Krakowie. Mówi się, że to był początek jego drogi do Rzymu. Już jako biskup powrócił na szlak, aby dokończyć spływ. Warto odwiedzić kościół, który widać za tablicą informacyjną. Znajdziemy tam tablicę upamiętniającą tamte zdarzenie. Początki wsi sięgają XIV wieku. W 1341 r. w Kurkach odbyło się spotkanie wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Dietricha von Altenburga z wójtem krajowym biskupstwa warmińskiego celem ustalenia południowej granicy Warmii. Liczne stanowiska archeologiczne w okolicy dokumentują pochówki sprzed nawet 4 tyś lat. Opuszczamy Kurki i kierujemy się w stronę siedziby wypożyczalni i wybieramy już drogę najkrótszą. Jedziemy 5km drogą krajową 58 na wschód do miejscowości Dąb. Jakieś 150m przed wsią w lesie po lewej stronie, około 360 metrów w głąb lasu jest nieukończony bunkier z czasów drugiej wojny światowej. Jest on jakby to budowlańcy określili na etapie zerowym (poziom równo z gruntem). Zagadką jest tu umiejscowienie tej budowli. Z dala od "Olsztyneckiej Linii Obronnej". Nie stoi bezpośrednio przy drodze i nie rygluje przejścia pomiędzy dwoma naturalnymi przeszkodami. Jak macie Państwo jeszcze trochę siły, to poszukiwania nie powinny potrwać długo i może uda się Wam rozwiązać zagadkę miejsca posadowienia. W Dębie zjeżdżamy w prawo. Wieś założono w 1785 roku. Jest to ta fala osadnictwa, gdzie powstały również inne osady takie jak chociażby Natać. Niemiecka nazwa to Dembenofen (nie zaś Eicheofen) jasno sugeruje jakiej narodowości byli pierwsi osadnicy. Przed drugą wojną światową wieś liczyła 134 osób. Dziś liczba mieszkańców jest o połowę mniejsza. Mimo, że wieś się wyludnia to układ przestrzenny tej wsi się nie zmienia. Układ wsi nie, ale układ dróg za wsią już tak. W ostatnich latach powstały przy wsparciu UE nowe drogi (zwykle na miejscu starych) i służą jako drogi pożarowe i drogi do wywozu drewna. Latem wybrałem się na rowerową wycieczkę bez mapy (bo oczywiście te lasy znam) i po dojechaniu do Dębu stwierdziłem, że w kierunku południowym jest o jedną drogę więcej niż myślałem. Czyli trzeba zapytać. Czyli trzeba znaleźć jakąś osobę, co w takich wymarłych wsiach nie jest takie proste. Ale oto jest. W ogródku wypoczywa pewna pani, która z wyglądu pamięta drugą wojnę światową. Myślę sobie lepiej trafić nie mogłem. Zapytałem grzecznie dokąd prowadzi ta droga w prawo. Usłyszałem "Panie ja mie wim, tyle tera tych drogów nabudowali. Chyba do Brzeźna". Myślę o co chodzi? Pani wygląda jakby od urodzenia tu mieszkała i nie wie dokąd prowadzi jedna z trzech dróg, które są tu od zawsze? Brzeźno ładna miejscowość więc udałem się tą drogą. Rzeczywiście prowadziła do Brzeźna. W drodze powrotnej postanowiłem jechać tą samą drogą, a pod koniec zjechać w jakąś ścieżkę w prawo i wyjechać w Nataci Wielkiej. No i wyjechałem, ale w Wiknie. Pojawienie się nowej szerokiej drogi zupełnie zmieniło układ przestrzenny, jaki miałem w pamięci. Wspomniałem słowa pani przewodniczki z Dębu ""Panie ja mie wim, tyle tera tych drogów nabudowali" i dopiero zrozumiałem sens tej wypowiedzi. Wracamy do naszej trasy. Na pierwszym rozwidleniu jedziemy w lewo. W prawo słynna droga do Brzeźna Łyńskiego. Na następnym rozwidleniu również w lewo. Przed nami 4 kilometry do Nataci Wielkiej. Jest to odcinek, na którym spotkamy dłuższe odcinki piaskowe, które przy końcu trasy zapadną nam w pamięci. Jakieś 20 lat wcześniej jechałem tą drogą i piaski pamiętam do dzisiaj. W tym roku z ciekawości się udałem na tą drogę i stwierdzam, że w tym temacie nie zmieniło się nic. Kilometr od wsi przejeżdżamy przez rów odwadniający. Po przejechaniu następnego kilometra możemy na chwilę zjechać z drogi na lekkim wzniesieniu w lewo, by po 100 metrach zobaczyć pozostałości po jeziorze Krzywek. Są tam jeszcze dwie większe kałuże, trzciny i kanał, którym spuszczono wodę do jeziora Omulew. Niecałe 200 lat wstecz na tych terenach osuszono wiele bagien i jezior, skorygowano bieg niektórych rzek dla pozyskania nowych terenów użytkowych. Ludności przybywało, zwierząt które trzeba było gdzieś wypasać również. Pod dostatkiem było za to wody i bagien dookoła. Pęd do pozyskiwania nowych gruntów był tak duży, że były plany osuszenia największego jeziora w Olsztynie. Wracamy na drogę prowadzącą do Nataci Wielkiej. Po dwóch kilometrach wyjeżdżamy na skraju wsi i jedziemy drogą asfaltową w lewo, by po chwili odbić w jedyną asfaltową drogę w prawo, by po dwóch kilometrach dojechać do siedziby wypożyczalni w Nataci Małej. Trasa długa. Gwarantuję, że po wypoczynku większość z Państwa będzie miała w głowach swój plan na następną wycieczkę w te właśnie okolice. Gratuluje wytrwałości. Tym co dojechali i tym, którym się udało ten opis trasy do końca przeczytać. Ze względu na długość trasy zalecany jest transport rowerów do Rusi. Do zobaczenia na trasie.

 

 

Wykaz współrzędnych dla osób jadących "na cel"

Leśniczówka Sójka N53039'59,79" E20030'38,09"

Domek myśliwski N53039'24,06" E20032'11,47"

Jeługuń krzyż (cmentarz) N53038'59.07" E20031'57,04"

Jełguń centrum N53038'40,93" E20031'50,86"

Pluski Małe N53035'57,99" E20026'47,43"

Ząbie N53032'32,95" E20028'46,35"

Dąb niedokończony bunkier  N53032'31,52" E20032'23,17"

Natać Wielka N53030'43,82' E20034'14,41"

mapa WM